LABAK –majówka 2009
Piaskowcowe skałki nie cieszą się dużą popularnością wśród polskich wspinaczy. Również z Wrocławia niewielu chętnych podąża w stronę skalnych miast, by powspinać się na bajecznie strzelistych turniach. Potężne ściany Adrspachu, Teplic, czy też polskiej Hejszowiny wciąż cieszą się złą sławą z powodu nie komfortowej asekuracji. Nie wszystkich jednak taki dyskomfort bezpieczeństwa całkiem odstrasza. Urodziwość formacji, długie ciągi trudności oraz niesamowita ekspozycja (szczególnie, gdy do ringa daleko), to argumenty dla wielu rasowych wspinaczy nie do odrzucenia. Bezcenne są też klimat i sceneria piachów, które oferują znacznie więcej ciszy i przyrody niż popularne i gwarne rejony (np. Sokoliki).
Z roku na rok przybywa amatorów piaskowcowego bulderingu. Ale na plus przede wszystkim należy zapisać fakt coraz częstszych, śmiałych wizyt wrocławskich wspinaczy, dla których celem są długie i niezbyt gęsto obite drogi. Jak mawia stare przysłowie: jest ryzyko -jest zabawa. Na pewno w piachach można znaleźć ryzyko, ale przede wszystkim -wiele pięknego wspinania. Nie brakuje go w przełomowej dolinie Łaby, zwanej popularnie Labakiem. W długi majowy weekend przybyła tu spora grupa stałych bywalców wrocławskiej Zerwy oraz Eigeru. Kilka ciekawszych kadrów z majowego wspinu w Labaku prezentuje galeria. (na fotkach: Dziober, Jasiu Krajewski oraz miejscowy Czech)
Obejrzyj całą galerię



